niedziela, 5 lutego 2017

Jaką wybrać szkołę średnią?

      Szkoła średnia to istotny etap w życiu młodego człowieka. Jej wybór to jedna z pierwszych poważniejszych decyzji z jaką przychodzi nam się samodzielnie zmierzyć. Taka, a nie inna, może rzutować na przyszłe życie. Może sprawić, że zmieni się ono w znaczny sposób. Chociaż wcale nie musi. Może, wręcz przeciwnie, nic szczególnego się nie zmieni. Niemniej w ostatniej klasie gimnazjum (a już niebawem podstawówki) nadchodzi moment, kiedy choć na kilka chwil pojawia się upiorna myśl: i co dalej?

Technikum czy liceum?
    Będąc w trzeciej klasie gimnazjum niekoniecznie docierało do mnie, że za kilka miesięcy muszę opuścić znajome mury i iść dalej. Długo nie nadchodziła ta rozsądna chwila refleksji. Były bieżące sprawy, którym trzeba było się poświęcić. Może też z własnej woli próbowałem upchać ponure myśli na dnie głowy. W niespodziewanym momencie grupa moich znajomych ze zdecydowaniem w głosie postawiła na liceum a mnie dopiero wtedy zapaliła się lampka w głowie. Na początku bez głębszego zastanowienia stwierdziłem: idę do liceum. No bo czemu by nie? Nie będę sam, bo wszystkich już znam, będzie nadal wesoło tak jak jest teraz. Po cóż to zmieniać? Z czasem jednak ta pochopna decyzja, tak jak się szybko pojawiła, tak też szybko zaczęła się wypalać. Nie stwierdziłem nagle, że pobliskie liceum jest złą opcją. Nie, miało plusy. Ponowne trzy lata nauki ogólnokształcących przedmiotów, znajome otoczenie i szybki dojazd. W głębi duszy czułem, że to nie jest to, czego chcę. Z jednej strony, ze strachu przed nieznanym, chciałem, aby pozostało po staremu, a liceum byłą taką szansą, swoistym przedłużeniem gimnazjum. Z drugiej jednak strony potrzebowałem zmiany. Jakiegoś przełomowego kroku. Czułem, że nie mogę zamykać się w bezpiecznej sferze komfortu. Zaryzykowałem. Wybrałem technikum z kierunkiem hotelarstwo. Szkoła mieściła się w centrum Katowic. Prawie godzina drogi autobusem od mojego rodzinnego miasta. Nowe, sporych rozmiarów miasto, nowe środowisko i pośród tego ja. Zupełnie sam. 

Dlaczego?
   Dlaczego technikum? Dlaczego hotelarstwo? To proste. Chciałem mieć zabezpieczenie. Nie chciałem ukończyć kolejnej szkoły z biletem tylko w jedną stronę. A takim po liceum byłoby samo świadectwo maturalne, z kierunkiem: studia. Chciałem mieć już jakiegoś asa w rękawie, jakiś punkt zaczepienia. Na kierunkach strice technicznych się nie widziałem. Od zawsze byłem niskim i wątłej budowy młodzieńcem, więc złota rączka byłaby ze mnie żadna. Hotelarstwo wydawało mi się na tyle elastyczną i nieskomplikowaną dziedziną, że uznałem, że to coś dla mnie. Technikum wydawało mi się też o tyle dobrą opcją, że nie zamykała mi drogi na uczelnie wyższe. Papierek z fachem w jednej ręce i z maturą w drugiej? Idealnie - pomyślałem.
    Pomimo, że dzisiaj studiuję dziennikarstwo, czyli wszedłem po raz kolejny w inny świat, to ciesze się z poprzedniego wyboru. Oczywiście, mogłem iść do liceum, mieć rok krócej i już teraz być na drugim roku studiów. Niestety sam pomysł studiowania dziennikarstwa zrodził się dopiero w klasie czwartej, maturalnej. Najwidoczniej dodatkowy rok był mi potrzebny. Niemniej ciesze się, że miałem okazję zaczerpnięcia wiedzy na temat hotelarstwa a także odbyć praktyki zawodowe w hotelu. Takie doświadczenie na pewno mnie wzbogaciło. Nie uważam, że zmarnowałem czas. Wręcz przeciwnie. Mam świadomość, że jeżeli napotkam na jakieś trudności w życiu i złośliwy los ze mnie zadrwi, to zawsze swoich sił mogę spróbować w dziedzinie, którą znam.

   W dzisiejszym świecie mamy tyle możliwości działania, że można dostać zawrotów głowy. Obawa czy wybraliśmy odpowiednią ścieżkę jest ogromna. Jeżeli wśród was są tacy, co wiedzą, czego chcą od życia i od zawsze myśleli np. o byciu lekarzem - nie marnujcie czasu na technikum. Idźcie od razu na biol-chem i czym prędzej próbujcie swoich sił na studiach. Jeżeli natomiast nie macie bladego pojęcia czym chcielibyście zajmować się w przyszłości, to może warto najpierw sprawdzić się w jakiejś dziedzinie? Pamiętajcie, że szkoła średnia nie decyduje o tym, kim będziecie i czym będziecie się zajmować w przyszłości.  

10 komentarzy:

  1. Fajne takie porady lecz ten wybór już za mną. Za żadne skarby nie poszłabym do liceum. Po technikum także można iść na studia, a przynajmniej mam pewny zawód, bo wiadomo, że w życiu różnie bywa,a po liceum zostałabym praktycznie z niczym. Zresztą praktyki zagraniczne i w Polsce to fajna sprawa. ;) Ja się kierowałam też tym by było blisko, by wybrać kierunek który będzie wszechstronny, zamiast skierowany dosłownie w jednym kierunku oraz by poprostu mnie to interesowało. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą :)

      Usuń
  2. Świetne porady, gdybym miała teraz wybierać z tym rozumem (wiem już co się opłaca a co nie) zdecydowanie wybrałabym techników po to by mieć zawód. Liceum tylko jeśli chce się iść na studia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Liceum warto wybrać w momencie, kiedy ma się już jakiś pomysł na przyszły kierunek studiów.

      Usuń
  3. Momentami czytałem o sobie :D Też po gimnazjum niezbyt wiedziałem, gdzie chcę iść dalej. Liceum miałem 10-15 minut od domu (a to opcja wygodna szczególnie w zimie), ale poszedłem do technikum (wielu kolegów tam poszło), w moim mieście były dwa. Wybrałem to, które mi się bardziej wizualnie podobało, poszedłem na informatykę choć nigdy jej nie lubiłem (a tu było 12 godzin w tygodniu przez 4 lata, programowanie i te kwestie techniczne jak np. budowa komputera itd.; nijak to do mnie trafiało bo zawsze byłem humanistą, i nawet na tych ,,informatykach" w przerwach wykonywanych zadań czytałem książki na lekcjach). W pierwszych tygodniach pierwszej klasy chciałem przenieść się do klasy kelnerskiej, ale już jakoś tak zostało. Technikum ogromnie mnie rozwinęło, dało mi wiele kompetencji dodatkowych, tzn. niezwiązanych tylko z wiedzą, ale i z pewnym poznaniem siebie. Zdałem egzamin i mam dokument, ale wiedziałem i wiem, że to nie było to. Gdzieś pod koniec 4 klasy, prawie spontanicznie, także wybrałem studia dziennikarskie (bez matury z historii i WOS-u, jedynie rozszerzony polski) i za kilka miesięcy bronię pracę magisterską, znalazłem się w tym, a potem gdy tak myślałem, to gdzieś te puzzle się układały i jakoś mnie zbliżało to wszystko do tego zawodu/kierunku już od podstawówki. Informatyka dała mi jednak pewien ,,techniczny" sposób patrzenia na dziennikarskie tematy, taki jak w algorytmach podczas programowania. Myślę, że to wszystko rozwija. A u mnie jeszcze to zapętliło się, bo mam specjalność on-line na studiach, więc technika w dziennikarskie :) A w przypadku studiów dziennikarskich, jak już pewnie na 2 roku wiesz, dobrze mieć jakąś ,,działkę" tematyczną, więc wszystko się przydaje, każda umiejętność (patrząc na plan zajęć doszedłem do wniosku, że każdy zapychacz planu jest ważny, bo nie ma przedmiotu, który na tych kierunku nie byłby ważny, tu wszystko chyba trzeba ogarniać :D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie. Coś nas łączy. Powodzenia na studiach :)

      Usuń
  4. Przeraża mnie fakt, jak wielu ludzi poszło do szkoły za znajomymi. Ja poszłam całkiem sama i to była najlepsza decyzja - nie tylko dlatego, ze większości mojego gimnazjum wolałabym już nigdy nie oglądać.
    Też nie byłam do końca zdecydowana. Wiecznie rozdzielona między miłością do książek, przyrody i malarstwa myślałam o liceum, technikum leśniczym i plastyku. Ale kiedy wybierałam szkołę, poszłam totalnie za marzeniami, bez żadnego praktycznego planu, na zasadzie: będę się uczyć tego co kocham, a potem mogę umrzeć albo zostać bezdomnym. I tak trafiłam do liceum, przeszłam je ze świetnymi wynikami i bez drgnięcia powieki zapisałam się na polonistykę, podobno najlepszą w kraju. Nie obchodziło mnie, i do tej pory mnie nie obchodzi, co będzie ze mną potem. Przez 3 i pół roku uczyłam się tego, co najbardziej lubię, i będę się jeszcze tego uczyła co najmniej 4 i pół roku. I nigdy nie narzekałam na swój wybór.
    Wiele osób w dopiero w drugiej liceum zorientowało się, że jednak chcą mieć pewny zawód, obojętnie czy będą go lubić czy nie. I musiałam wysłuchiwać tych lamentów, że ta szkoła ich marnuje i uczy samych głupot. Tyle że to nie szkoła, tylko oni sami się zmarnowali, bo nie mieli w tej chwili dość sił, żeby zawrócić i zacząć od początku. Czasami nieważne, jak się zacznie, byleby umieć przyznać się do błędu i cofnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dojrzałość to przede wszystkim samodzielne decyzje i umiejętność przyjmowania ich konsekwencji.

      Usuń
  5. Z perspektywy czasu o wiele bardziej doceniam technikum czy zawodowke, choc co do ostatniej szkoly w Polsce nie ma ona zbyt dobrej opinii, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń