wtorek, 17 stycznia 2017

Konik felietonik #1: Dwudziestolatek starter pack

         Ja mam dwadzieścia lat, Ty masz dwadzieścia lat i - ponoć - przed nami siódme niebo. Kim jest współczesny dwudziestolatek? Jak wygląda dzisiejsza rzeczywistość z którą ów dwudziestolatek musi się mierzyć?
  
        Dorastające u schyłku lat 90. dziecię, żujące gumę "Donald" i zwisające z osiedlowego trzepaka, żyło w beztroskiej bańce mydlanej. Oczywiście, o kilkanaście czy nawet kilka lat starsi koledzy od razu przemówią, że to nic w porównaniu do nich. W końcu oni umorusani i szczęśliwi zajadali poziomki spod krzaczka, pod którym kilka chwil wcześniej załatwiał się dziki zwierz. I żyją. Więc cóż my możemy wiedzieć o urokach prawdziwego dzieciństwa? (Swoją drogą, czy to nie właśnie to pokolenie, tak narzekające na to, że dzisiejsze dzieciaki żyją pod kloszem, właśnie wkroczyli w fazę wychowywania i są głównymi "producentami" tychże właśnie dzieci?).

        Niemniej nasz szkrab właśnie dorósł. Nie wiadomo kiedy. I czy na prawdę. Mam nadzieję, że nie. Pomimo, że na karku mam dwadzieścia lat, nigdy nie oświadczyłbym, że jestem dorosły. Co to w ogóle oznacza? Jak powinien wyglądać świeżo upieczony dorosły? 

        Dwudziestolatek powinien być absolwentem szkoły średniej, ze znakomicie zdaną maturą (lub przynajmniej zdaną). Ot, w końcu już od gimnazjum nią straszą i wmawiają, że bez niej wpada się w odmęty niedoli. 
      W tej chwili także powinien być na pierwszym roku studiów albo najlepiej już na drugim. Wypadałoby, żeby był to jakiś przyszłościowy kierunek. Finanse a może jakaś automatyka i robotyka? W świecie nastawionym na sukces i zarabianie pieniędzy nie wypada studiować czegoś z uwagi na miałkie zainteresowania. Gdzie znajdziecie się po tym dobrze płatna praca? A skoro już o pracy. Studiowanie i praca jednocześnie to wyższy stopień wtajemniczenia. Wyższy level w byciu dorosłym. Jednocześnie podnoszenie wykształcenia, zdobywanie doświadczenia i zarabianie pierwszych pieniędzy. Chapeau bas, kolego! Dziesięć punktów dla Gryffin... dla poważnej skali dorosłości.
    Jeżeli nie zrobiłeś tego tuż po osiemnastce, to teraz masz ostatni moment - zdaj prawo jazdy. Koniecznie za pierwszym razem, bo co powiedzą najbliżsi? No ja przepraszam bardzo, ale kimże jest taki "młokos" bez prawa jazdy? Z automatu wiadomo też na co musi pójść kilka pierwszych wypłat. 
     Nie można zapomnieć o tym, że dzisiejszy dwudziestolatek musi prowadzić podwójne życie. To realne i to wirtualne. Pomimo, że granica ważności jednego nad drugim niebezpiecznie się zaciera, to trzeba. Trzeba być na facebooku, na instagramie, na snapchatcie, na twitterze i na tinderze. Słyszałem już, że niektórzy mówią, że jeżeli nas tam nie ma, to nie istniejemy. No a chyba chcemy, prawda? Trzeba relacjonować na bieżąco swoje poczynania i szalone życie towarzyskie. Przedstawiając je w odrobinkę (lub troszkę bardziej) wyidealizowany sposób. Nie może zabraknąć zdjęć z miejsc w których warto bywać i pokazywać się. W ten oto sposób łapiemy bezpłatny, 24 godzinny etat pr-owca od spraw naszego wizerunku. W końcu jak nas widzą, tak nas piszą. 

    Galopująca nie wiadomo dokąd cywilizacja stawia wszystkich pod absurdalną presją. Młodzi ludzie, może niekoniecznie świadomi, wpadają w jej sidła. Sukces i powodzenie stały się życiową dewizą atakującą zewsząd. Z kolei strach przed niewykonanymi celami przeradza się w frustrację. Nie neguję zdawania matury, prawa jazdy czy pójścia na robotykę. Tylko zasadniczo pytanie brzmi - na ile jesteśmy w naszych wyborach autentyczni i szczerzy z samymi sobą a na ile jesteśmy marionetkami ślepo spełniającymi oczekiwania innych? Czy styl życia jaki prowadzimy jest naszą świadomie wybraną, własną drogą?

Dwudziestolatku, zatrzymaj się. Weź głęboki oddech i spróbuj odnaleźć w sobie dziecko na nowo. To prawdopodobnie Twoje najbardziej szczere oblicze. Ono nie zrobi Ci krzywdy.

11 komentarzy:

  1. Super się czyta! W następnym roku wybije mi dwudziestka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ua, nie wiem czy się cieszyć razem z Tobą, czy lepiej zapłakać :(

      Usuń
  2. Myślę, że dziecko powinien odnaleźć nie tylko współczesny dwudziestolatek, ale również i wiele starsze osoby. Mi chyba pomaga to, że pracuję w szkole podstawowej w najmłodszych klasach...po takim doświadczeniu człowiek na prawdę zaczyna myśleć inaczej ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Ludzie czasami powinni porzucić te swoje upiorne, poważne maski i znaleźć w sobie trochę dziecięcej fantazji.

      Usuń
  3. Podobno faceci dorastają po 40 :D
    Wpadnij do mnie: http://supermoto24.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faceci chyba nieudolnie dorastają przez całe życie :(

      Usuń
  4. Podobało mi się. Nadzwyczajny tekst. Z tego powodu zostałem obserwatorem, setnym! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że będziesz częstym bywalcem :)

      Usuń
  5. Nie mam jeszcze dwudziestu lat. Czuję jednak pełne zrozumienie. Wszystko wokół wydaje się lepiej znać naszą drogę, niż my sami. Gdzie w tym autentyczność i serce?
    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej szczerości z samym sobą!
    Olivia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie...
      Również pozdrawiam i życzę tego samego :)

      Usuń
  6. Nice blog :)

    Have a nice day!
    xoxo

    https://badassvampire.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń