poniedziałek, 31 października 2016

Lady Gaga - Joanne [Recenzja]



aga kazała nam czekać na swoje nowe, solowe wydawnictwo aż trzy lata. Jednak skłamałbym, gdybym stwierdził, że w międzyczasie próżnowała. Przeciwnie. Wydała album z legendą jazzu - Tonym Bennettem, wystąpiła w popularnym serialu "American Horror Story", dwukrotnie zaśpiewała na rozdaniu Oscarów i dała popis swoim wokalem, wykonując hymn Stanów Zjednoczonych na tegorocznym Super Bowl.

Po trzech latach powraca i zabiera nas w zupełnie inną podróż. Pop już śpiewała, jazz także. Teraz przyszedł czas na country. Oczywiście nie w jednoznaczny sposób. Wszystko okraszone jest własną manierą i konwencją. Jedno jest pewne. Takiej Lady Gagi jeszcze nie słyszeliśmy.

Joanne otwiera mocne, rockowe Diamond Heart. Są bębny, gitara elektryczna i wykrzyczany refren. Gaga nigdy nie kryła swojego zamiłowania do ciężkich brzmień. Ot, w jednym z wywiadów stwierdziła, że bliżej jej do Iron Maiden niż Madonny. W A-yo na dobre przenosi nas do Tennessee. Jednak przy tym utworze nie rozpalimy ogniska, tylko czym prędzej pobiegniemy do pobliskiej remizy, by tańczyć do upadłego. Jednak odprężających ballad na płycie również nie brakuje. Million ReasonsGorgio Girls” i tytułowe Joanne, trochę w stylu Dolly Parton, idealnie wpisują się w kanon muzyki country. Spokojne dźwięki gitary i energiczny głos Gagi tworzą ciekawą całość. Pierwsze akordy w Sinner's Prayer” powodują, że wyobrażam sobie Gagę na dzikim zachodzie, siedzącą w saloonie. Piosenka jest stonowana, ale czuję w niej jakiś zagadkowy pierwiastek. Come To Mama i Just Another Day z kolei przerzucają nas nagle w lata 60 i klimatycznie nastrajają. Romantyczny nastrój zdecydowanie utrzymuje duet z Florence Welch w Hey Girl. Chociaż myślę, że na dłuższą metę ten utwór działa bardziej jak kołysanka. Podobnie z Angel Down, które trochę przypomina mi kultowe Hallelujah. Singlowe Perfect Illusion jest w zupełnie innym klimacie. Trochę z pogranicza rocka lat 80. Ma chwytliwy refren, dlatego wybór tej piosenki na pierwszego singla promującego płytę jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Z kolei najbardziej radio-friendly wydaje mi się Dancin' In Circles. Niemały problem mam z piosenką John Wayne”. Generalnie nie odstaje ona od koncepcji albumu, ale ma w sobie coś, co ją odróżnia. Chyba elementy elektroniki. Nie wiedzieć czemu przypomina mi odrobinę Mary Jane Holland z poprzedniej płyty. 

Uważam, że nowa płyta jest naprawdę dobra. Gaga jak kameleon pokazuje nam swoje kolejne oblicze. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że jest to jej najbardziej osobista i autentyczna odsłona. Słychać także, że o wiele lepiej czuje się ona w klimatach rocka i country. Takie produkcje zdecydowanie uwypuklają jej znakomity wokal, który był zakamuflowany na poprzednich, popowych albumach. Ciekawy kierunek obiera Lady Gaga. Album, w swoich spokojnych momentach, idealnie nadaje się na jesienne wieczory.  

sobota, 1 października 2016

Jak przygotować się do matury?



la  wielu ten rok będzie ostatnim rokiem w szkole i nie będzie kolejnej sposobności na zrehabilitowanie się i "zdawania na wyżej". W maju nadejdzie zgroza wszystkich absolwentów szkół średnich - matura. Jednak spokojnie, na razie jest 1 października. Do egzaminu dojrzałości jeszcze całe 8 miesięcy. Jeżeli "ugryziecie" to z dobrej strony - macie gwarancję sukcesu. W zeszłym roku byłem w tym samym miejscu co Wy, drodzy maturzyści. Całe to szaleństwo mam za sobą, więc myślę, że mogę podzielić się z Wami moim doświadczeniem i udzielić kilku drobnych wskazówek.

Trudno było mi sporządzić jedno, konkretne zestawienie porad, więc podzieliłem notkę na trzy bloki według określonych przedmiotów. Wydaje mi się, że jest to też bardziej wygodna forma dla Was.

Jak uczyłem się
Zawsze byłem nogą z matematyki. Po prostu od najmłodszych lat gubiłem się w świecie liczb. Inną sprawą był fakt, że przez całą edukację nie natrafiłem też na cierpliwego mentora. Takiego z krwi i kości, który próbowałby zainstalować mi kalkulator w głowieWięc braki nieustannie się za mną ciągnęły. Naprawdę, o nic tak nie drżałem, jak o egzamin z matmy. Dlatego trzeba było działać. Bardzo, bardzo dużo zawdzięczam Panom z kanałów na YouTubie - MrCiupi i Matemaks. W swoich filmikach niezwykle jasno tłumaczą (myślę, że jaśniej już nie można) każdy dział i rozbijają na najdrobniejsze czynniki każde zadanie. Z ich pomocy korzystałem tak naprawdę w ciągu całego roku ucząc się bieżącego jeszcze materiału. Zdecydowałem się również na indywidualne korepetycje. Była to tylko godzina tygodniowo, więc troszkę mało. Aczkolwiek lepszy rydz niż nic, prawda? Generalnie im więcej, tym lepiej dla Was. Na 2 miesiące przed maturą, po przyjściu do domu schemat był jeden: a) godzina filmików b) półtorej godziny zadań. Nie było zmiłuj. Korzystałem także z kilku repetytoriów: 

Dla zielonych najbardziej polecam "Jak zdać maturę z matematyki?" Dariusza Kulmy. Niesamowicie przystępny i klarowny podręcznik zawierający teorię, zadania i sposób rozwiązywania ich. Podobało mi się, że stworzono w nim 3 programy wykonywania zadań: 10, 14 i 24 dniowy. W ten sposób przerobiłem podręcznik dwukrotnie, raz tuż przed maturą. Posiłkowałem się również "Zbiorem zadań dla maturzystów" Respolona i "Maturą 2014: Matematyka" Operonu bo w nich były trudniejsze przykłady. W skrócie - oglądajcie uważnie filmiki, rozwiązujcie mnóstwo zadań i mnóstwo arkuszy. I koniecznie musicie przyswoić tablice matematyczne i obyć się z nimi.


Jak uczyłem się
Polski zawsze lubiłem. Całkiem nieźle szło mi pisanie wypracowań, więc o część pisemną się nie martwiłem. Jednak od pierwszej klasy straszono nas nową maturą ustną. Olaboga! Więc to był drugi egzamin przed którym trząsłem portkami niemiłosiernie. Jak się później okazało, kompletnie niepotrzebnie. Generalnie słowo klucz - lektury. 2 miesiące przed maturą zrobiłem sobie listę wszystkich lektur obowiązkowych. Nadmienię, że zdawałem również część rozszerzoną, więc tych lektur miałem nieco więcej. Jak powtarzałem każdą lekturę?

1. Czytałem jej szczegółowe streszczenie.
2. Czytałem jej krótkie streszczenie.
3. Odsłuchiwałem streszczenia w wersji audio na YouTube.
4. Czytałem opracowanie w "Leksykonie lektur i wierszy" z Grega (perfekcyjny wynalazek!).
5. Robiłem krótką notatkę z tego, co zapamiętałem.  
W wolnych chwilach czytywałem, już nie tak szczegółowo, "Jak zdać maturę z języka polskiego?". Fajne, ale obszedł bym się bez tego. Za to gorąco polecę ponownie kanały na YouTube, tym razem prowadzone przez dwie polonistki - Marlena Ledzianowska i Wiedza z Wami. Obu Pań bardzo przyjemnie się słucha. W swoich filmikach omawiają lektury, epoki i motywy literackie. Bardzo przydały mi się one przed ustnym egzaminem. Służą także poradami odnośnie stricte matury. Z uwagi na wykonywany zawód - aż grzech nie posłuchać specjalisty. Chodziłem jeszcze na dodatkowe lekcje prowadzonego przez moją polonistkę w szkole. Jeżeli Wasz nauczyciel prowadzi takowe - skorzystajcie, bo warto.     

Jak uczyłem się
Za językiem angielskim też przepadałem i nie miałem z nim większego problemu, więc stosunkowo mniej uwagi mu przykładałem. Wolałem się tylko "podszlifowywać". Korzystałem z podręcznika jakiego używaliśmy na lekcji. Jako, że dojeżdżałem do szkoły 45 minut autobusem, to często wykorzystywałem ten czas na naukę słówek. Każdego dnia po szkole, około półgodziny poświęcałem też na nowe słownictwo i korzystałem ze strony znamangielski.comW formie nauki czytywałem także Harry'ego Pottera po angielsku i krótką powieść "Betrayed". Polecam Wam także stronę learnenglish.britishcouncil.org, gdzie od czasu do czasu ćwiczyłem swoje rozumienie ze słuchu. 

Generalnie podczas przygotowań do matury wyznawałem zasadę, że chce mieć czyste sumienie. Nie chciałem sobie później zarzucać, że mogłem zrobić coś więcej, lepiej się przyłożyć.  
Mam nadzieję, że moje porady komuś się przydadzą. Pochwalcie się później w komentarzu wynikami matury :)