poniedziałek, 25 lipca 2016

Be wild











| kurtka - Pull&Bear | sweter - C&A | spodnie - Pull&Bear | skarpety - Springfield | buty - Reebok | okulary - Tiger |

fotograf: Klaudia Popy

wtorek, 19 lipca 2016

Kogo najczęściej oglądam na YouTube? + Liebster Blog Award





d paru lat platforma YouTube i jej społeczność prężnie się rozwija. Wyświetlenia niektórych teledysków przekraczają próg miliarda a młodzi twórcy zaczynają zarabiać tam swoje (nierzadko pierwsze) pieniądze. Przyznam, że jestem aktywnym użytkownikiem serwisu. Oglądam wiele, często komentuje i czasem daję "kciuka w górę". A kogo najczęściej?
                                  

Jest to mój lider. Odkąd uruchomił w tym roku codzienne vlogi, moją porę obiadową umilają mi właśnie one. Krzysztof od kilku lat mieszka w Japonii i pokazuje internautom kraj kwitnącej wiśni "od kuchni", nie oczyma turysty. Japonia niewątpliwie mnie fascynuje, więc dzięki jego filmom (bardzo profesjonalnym zresztą) mogę sporo się o niej dowiedzieć. Pasją Krzysztofa są podróże, więc relacjonuje na kanale również swoje wyjazdy np. na Sri Lankę czy do Stanów Zjednoczonych. Krzysiek to weteran Youtube'owego świata. Prowadzi on także swój kanał komediowy "Zapytaj Beczkę".


     
Pomimo, że nic do mojej nauczycielki angielskiego ze szkoły średniej nie miałem, była sympatyczną kobietą, to gdybym miał możliwość zamieniłbym ją na Arlenę. Jest ona autorką kanału "Po cudzemu", w którym uczy angielskiego. Nie, nie znajdziemy tam informacji jak jest "Mam na imię Adrian". Arlena stawia przede wszystkim na artykulację i akcent. Jej filmiki są skarbnicą ciekawostek. Wybrała także ciekawą metodę na przedstawianie przykładów i utrwalanie słownictwa - wstawiając fragmenty z popularnych seriali, filmów i piosenek.



Jest to kanał młodych studentów akademii filmowej. Ich filmy są mieszaniną humoru, groteski i poważnego kina. Nadają oni zupełnie inny wymiar i poziom internetowym prankom. Nierzadko się zdarzało, że śmiałem się do rozpuku podczas oglądania. 



Vegard jest młodzieńcem mieszkającym w Norwegii. Jego pasją, podobnie jak moją, jest seria o Harrym Potterze. Na swoim kanale publikuje filmiki w którym motywem przewodnim jest właśnie magiczny świat J.K.Rowling. Często są to niesamowite DIY, ciekawostki a nawet filmiki z wykorzystaniem efektów specjalnych. Vegard nagrywa w języku angielskim.

Na koniec zostawiłem jeszcze tzw. LBA. Szczerze mówiąc nigdy się z tym nie spotkałem, więc niekoniecznie wiem z czym się to je. To chyba coś w rodzaju rozdania blogowych nagród czy nominacji. Oficjalna informacja głosi:  Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Jeszcze nie brałem udziału w takich międzyblogowych przedsięwzięciach, więc pomyślałem, że nie mam nic do stracenia.

Mnie nominowali Amanda i Hubert, którzy wspólnie prowadzą bloga Błoto Dla Zuchwałych. Znajdziecie na nim przede wszystkim recenzje rozmaitych produkcji filmowych, ale i nie tylko. Blog pod względem merytorycznym jest bardzo ciekawy, więc zapraszam. 

Pytania:
1. Szampan na co dzień, czy od święta?
Generalnie nie piję alkoholu, więc szampan tylko przy jakiś uroczystych okazjach.
2. Lubisz siedzieć po turecku?
Lubię :)
3. Którym pingwinem z Madagaskaru jesteś?
Niestety nie znam żadnego z pingwinów, bo nie oglądam tej kreskówki... 
4.Piłeś kiedyś wodę z ogórków?
Nie przypominam sobie, żebym pił takie rarytasy ^ ^
5. Ile filmów łącznie obejrzałeś?
Nie sądzę, żeby była to liczba zdatna do sprecyzowania. Całe życie ogląda się jakieś filmy. Niektóre pozostają nam w pamięci, inne wyparowują z głowy nim jeszcze oderwiemy głowę od telewizora. 
6. Ślinisz się na czyjś widok?
Zależy czy rozumiemy to dosłownie czy w przenośni ^ ^
7. W CV piszesz o swoich zainteresowaniach?
Owszem, piszę 
8. Podpierasz ściany na szkolnych dyskotekach?
Co prawda, czasy szkolnych dyskotek mam dawno za sobą, to nigdy nie podpierałem ścian na takowych. Przeciwnie - byłem królem parkietu. Uwielbiam taniec :)
9. Skrzydełko czy nóżka?
Jeżeli z kurczaka, to nóżka!
10.  Ulubiona kawa ze Starbucksa?
Jestem antyfanem kawy, więc żadnej ze Starbucksa nie piłem. 
11. Zabrakło Ci kiedyś słów?
Zdarza się to tak często, że aż brak mi słów. 

Moje pytania:
1. Jaki jest Twój ulubiony serial?
2. Czego byś nigdy nie założył/a na siebie?
3. Czy istnieje taka suma pieniędzy dla której zrobił/a byś wszystko?
4. Masz jeden dzień życia - co robisz?
5. Masz możliwość spotkania się z jakąkolwiek osobą na świecie - kogo wybierasz?
6. Chciał/a byś na jeden dzień być płcią przeciwną?
7. Jak zareagował/a byś na wieść o śmierci swojego idola?
8. Wierzysz w magię?
9. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
10. Jaka jest Twoja ulubiona aplikacja?
11. Co Cię przeraża w dzisiejszym świecie?

Nominuję:
1. Darka z się Mówi
2. Michała z Michał Z Lifestyle and Fashion
3. Magdę z Emplace
4. Hipis z Terra-Felix
5. Kornelię z Słownik sztuki
6. Maćka z Kultura i Fetysze
7. Ewelinę z Make Happy Life
8. Angelikę z Dookoła świata w jeden dzień
9. Zuzannę z Stylowka4u
10. Sadie Kane z I-love-marzenia
11. Pawła z Po mojemu by Pawel O

 Życzę miłej zabawy!

poniedziałek, 11 lipca 2016

Jak zostać noł lajfem?


racie w gry? Ja muszę przyznać, że przez całe dotychczasowe życie nie byłem wielkim fanem gier. Na palcach jestem w stanie policzyć te, z którymi miałem okazję się zetknąć. W głównej mierze była to seria o Harrym Potterze. Wiadomo, zdarzyły się też klasyki takie jak GTA czy The Sims
Szczerze mówiąc to z niedowierzaniem patrzę na fenomen youtubowych gamerów. Żeby z własnej woli oglądać jak ktoś inny gra w grę? No dla mnie abstrakcja.

W podstawówce ominął mnie szał na Metina w którego grali chyba wszyscy chłopcy w szkole. W gimnazjum natomiast prym wiódł Minecraft, który również był mi obojętny. Niemniej i dla mnie coś się znalazło. Odkryłem Dofus

Jest to jedyna sieciowa gra MMORPG z którą miałem kontakt. I mam nadal. Szczerze mówiąc to od miesiąca wkręciłem się w nią zdecydowanie bardziej niż miało to miejsce kiedykolwiek wcześniej. Ktoś zapyta: Dlaczego właśnie Dofus? Jedno słowo - grafika. Mogę zaryzykować stwierdzeniem, że zakochałem się w grafice tej gry. Jest w tak charakterystycznym bajkowym i malowniczym stylu, że nie potrafię się jej oprzeć. Kojąca i baśniowa muzyka w tle jeszcze bardziej potęguje jej urokliwość.



Gra nie jest skomplikowana. Jest obsadzona w fantastycznym wymiarze zwanym World of Twelve. Możemy wybrać swojego bohatera (a nawet wielu) z pośród tuzina dostępnych czarujących postaci. Niezwykłym jest to, że każda postać posiada własne, unikatowe cechy i zdolności. Aby je odkrywać i poznawać trzeba zwiększać jej level. I tutaj klasycznie, w tym celu pojedynkujemy się. Przeciwnikami są różnej maści fantastyczne stworzenia. Zaczynając od maleńkich, zbuntowanych kwiatów i zielonych muchomorów (swoją drogą niezłe skurczybyki z tych grzybów) kończąc na szkieletorach. Sam odkryłem istnienie może 1/5 wszystkich potworów. Możemy walczyć także z innymi graczami z całego świata.


Poza walką jest mnóstwo interesujących rzeczy. Możemy pozyskiwać różne surowce, np. ścinać drzewa i zioła, łowić ryby, wydobywać węgiel. Istnieje także waluta. Za te wszystkie dobra jesteśmy w stanie kupować, wymieniać się wzajemnie i samemu wytwarzać niezliczoną ilość przedmiotów i akcesoriów. Od amuletów i ubrań, po broń i jedzenie. No wszystko, wszystko.


 Jeżeli ktoś się zastanawia nad dołączeniem do gry, to czym prędzej zachęcam do pobrania jej ze strony www.dofus.com. Niezłym przedsięwzięciem byłoby stworzenie wspólnie niepokonanej drużyny! ^ ^


poniedziałek, 4 lipca 2016

10 dni w Norwegii



yjazd do Norwegii dobiegł końca. Było to nowe, świeższe spojrzenie na miejsca, które odwiedziłem sześć lat temu. Przyznam, że ciekawym doświadczeniem jest patrzenie na te same rzeczy z innej perspektywy. Inaczej postrzega się świat w wieku lat trzynastu a inaczej mając lat dwadzieścia. Na więcej drobiazgów zwraca się uwagę. Dostrzega się więcej szczegółów. Mój dziewiczy wyjazd był swoistym zachłyśnięciem się innym światem. Tym razem nie bujałem w obłokach (no może przez jakiś czas w samolocie). Byłem nastawiony na analizowanie i przyglądanie się. Choć przez 10 dni mogłem co najwyżej w mikro procencie przyjrzeć się norweskiemu życiu.

Architektura jest godna uwagi. Kilkukilometrowe tunele wykopane w ogromnych skałach przez które przejeżdża się co chwilę. Nie ma objazdów, mknie się przez kamień. W centrum Oslo dźwigów jest całe mnóstwo. Budownictwo mocno się rozwija.  

Sport w życiu Norwegów jest dla nich czymś tak naturalnym jak oddychanie. O każdej porze dnia i nocy można dostrzec starych, młodych i tych zupełnie małych w sportowych wdziankach. Biegają, jeżdżą na rowerach czy nartorolkach. W mglisty i ulewny dzień, kiedy ja siedziałem otulony swetrem w samochodzie, oni z uśmiechem na twarzach i słuchawkami w uszach migali mi za szybą.
Sport się przekłada na zdrowie. Szczerze mówiąc przez cały wyjazd nie zobaczyłem ani jednej osoby z papierosem w dłoni. Natomiast alkohol w sklepach uświadczymy tylko do godziny 18. W niedziele w ogóle.

Generalnie tamtejsze ceny żywności to kosmos. Pierwszy raz w życiu zjadłem pizze, która na polskie pieniądze wyniosła 250 zł. Oczywiście, stosowanie przeliczników nie ma tam najmniejszego sensu, ponieważ wtedy nigdzie i nic byśmy nie kupili. Standard życia w Norwegii jest niezwykle wysoki. Zarobki przeciętnego Norwega są kilkunastokrotnie wyższe niż Polaka. Więc ich po prostu na to stać.

Miłym doświadczeniem były także momenty, kiedy w dzielnicy, w której byłem od parunastu godzin, jakiś obcy przechodnie witali się ze mną serdecznie.

W pewną sobotę przypadkowo trafiliśmy także na paradę równości w centrum Oslo. W polskiej telewizji byłem przyzwyczajony do obrazów, gdzie mur policji oddzielał uczestników od protestujących. W Oslo nie było kordonu policji, nie było armatek wodnych. Tamtejsza parada miała charakter zwyczajnego festynu. 

         

Trawa na dachach domów jest zjawiskiem zarezerwowanym chyba tylko dla mieszkańców Skandynawii. Domyślam się, że to rodzaj ocieplenia, izolacji. 

Przystanek obok naszego domu, w którym mieszkaliśmy. Tutejsze metro jest ogromne. Jest złożone z 6 linii o łącznej długości 80 km. Posiada 95 stacji.



Skocznia
Holmenkollbakken. Mieszkaliśmy od niej 10 minut spacerem. Wdrapałem się nawet na samą górę. 

Centrum Pokojowej Nagrody Nobla 












Aker Bryge w dzielnicy Frogner jest skupiskiem apartamentowców, jachtów i drogich restauracji. 
Wysunięty w morze swoisty deptak jest ulubionym miejscem tubylców na spędzanie wolnego czasu. 



Gmach Opery Narodowej



Hotel Grand


Gmach parlamentu norweskiego




Ratusz





Podobno dotknięcie rzeźby tygrysa niesie ze sobą niezwykłe właściwości ;)


Park Vigelanda, czyli tzw. park golasów. Jest pełen posągów przedstawiających nagich ludzi w rozmaitych pozach.








Cały wyjazd oceniam bardzo pozytywnie. Chciałbym w przyszłości wrócić do Norwegii, lecz zwiedzić ją już na kompletnie własnych zasadach.

 Jak oceniacie zdjęcia? Wszystkie wykonałem telefonem.