środa, 15 kwietnia 2015

Ziemscy bogowie, czyli kult celebrytów



Cześć wszystkim. Pojawiam się z niewielkim poślizgiem, ponieważ od zeszłego tygodnia rozpocząłem miesięczną praktykę w hotelu i nie mam czasu... na nic. Wracam do domu wykończony, jem obiad i po prostu kładę się spać. Dzisiaj, wyjątkowo łapiąc chwilę, postanowiłem zajrzeć do moich wersji roboczych i nieco "poodkurzać".

***
Są wszędzie. Słychać ich w radiu, widać w reklamie pasty do zębów. Nieskazitelnym uśmiechem przekonują nas do wzięcia pożyczki i zachęcają do kupna ciasteczek. Spoglądają na nas z bilbordów i okładek czasopism. Aktorzy, piosenkarze, modelki, sportowcy i Kim Kardashian. Portale plotkarskie prześcigają się w publikowaniu najświeższych, często infantylnych, informacji z ich życia. Jest na nie pobyt, więc publikują.

Dlaczego interesuje nas życie obcych ludzi?
"Ciekawość to pierwszy stopień do piekła" - słyszeliśmy od dzieciństwa. Jest to jednak naturalna cecha człowieka. To właśnie z niej narodziła się nauka. Ciekawość ma różne formy, w tym patologiczne. O jakiej ciekawości możemy mówić w przypadku zaczytywania się w tabloidach i pudelkach? Jest to ciekawość próżna.
Przyznam się, że odwiedzam ww. serwis dość często. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - z nudów. Nic nie jest lepszym "zapychaczem czasu" niż przeglądanie kolorowych nagłówków i jeszcze bardziej podkoloryzowanych artykułów. Pójdę krok dalej. Jest to dla mnie swego rodzaju rozrywka. Mogę usiąść z herbatą w ręku i na moment "odmóżdżyć się". A powiedzmy sobie szczerze - każdy czasem tego potrzebuje. Jest tylko jedna zasada - trzeba podchodzić do tego z dystansem. Niedobrze jest jeżeli podobne wydawnictwa stają się dla nas jedynym źródłem informacji i stają się w pełni opiniotwórcze. Ich niesłabnąca popularność wynika także z tego, że ludzie pragną sensacji, często podnosząc sobie samoocenę tym, że komuś 'znanemu i lubianemu' powinęła się noga. Trzeba pamiętać, że co za dużo to niezdrowo.

Bogowie z Hollywood
 


Kiedy widzę filmiki takie jak te powyżej to ogarnia mnie przerażenie i niedowierzanie. Nie widzę na nich ludzi. Widzę dzicz i bydło, pozbawione jakiejkolwiek rozumności. Sądząc po tych materiałach dochodzę do wniosku, że dzisiejsze sławy są traktowane niczym nadludzie. Gdyby mitologiczni Greccy bogowie zeszli by dzisiaj z Olimpu to byliby otoczeni paparazzi i sznurem fanów. Nie jestem jednak pewien czy panie znane z seks taśmy i piosenek o sado maso powinny być darzone takim uwielbieniem. A skoro są, to, co to oznacza?    
Ludzie dla zobaczenia gwiazdy na własne oczy potrafią zrobić wiele. Pozornie, bo jest to często przejaw płytkości. 90% pragnie wspólnego zdjęcia, aby po kilku sekundach zamieścić je na portalu społecznościowym, żeby tam cieszyć się swoją 15 minutową sławą wsród znajomych. Wow. Nie ma rozmowy, nie ma wymiany opinii, nie ma żadnej interakcji. 


"Subkultura celebry jest jak czarna dziura wchłaniająca światło. Nie jest to tylko przejaw skretynienia lub tabloidyzacji naszej kultury, ale instrument jej dalszej kretynizacji (...) Ludzka uwaga zostaje odwrócona od tego, co ważne w stronę tego, co trywialne. Obsesja na punkcie celebrytów i celebrytek, niekończący się "recykling szczebiotu i plotek z drugiej ręki jest przerażającym marnotrawstwem ludzkiej świadomości." - Raymond Tallis


W dużej mierze zgadzam się z autorem słów, który jest lekarzem oraz publicystą. Jestem także bardzo ciekaw Waszego zdania na ten temat. Koniecznie podzielcie się swoimi przemyśleniami i opiniami w komentarzach! Myślicie, że niebawem w kościele zamiast znanej formułki usłyszymy "W imię Kim, North i Kanyego Westa. Amen."? :>