niedziela, 25 stycznia 2015

Bo czasem warto być OFF(line)


Witam. Dzisiaj przywędrowałem do Was z zupełnie inną bajką. Nie będzie o modzie, lecz po prostu o doczesności. O czymś co nieświadomie staję się dla nas niebezpieczeństwem. Postanowiłem napisać tę notkę w formie drobnego artykułu, który mam nadzieję skłoni Was do jakichś refleksji. Z jakim efektem? Oceńcie sami.   

***
Budzisz się rano. Pierwszą Twoją czynnością jest uchwycenie telefonu w dłoń i sprawdzenie co niezmiernie ważnego podczas 6 godzinnego snu Cię ominęło. Aż 6 godzin. To tyle informacji. Wstajesz, jesz śniadanie, przygotowujesz się do wyjścia. W między czasie kilkanaście razy upewniasz się czy nikt nie wysłał Ci wiadomości, czy koleżanka z kierunku już odczytała wczorajszą notkę i czy są nowe lajki pod zdjęciem, które wieczorem opublikowałeś. Przelotnie jeszcze przeglądasz tablicę.

Stoisz na przystanku. Do autobusu 4 minuty. Akurat zdążysz sprawdzić wszystkie zdjęcia na snapchatcie od znajomych. Wiedza na temat w jakim kubku Aga dziś piła kawę, jak bardzo rozwaliły się airmaxy Przemowi czy jak słodko wyglądała śpiąca koszatniczka Sandry, jest niezbędna do Twojej dalszej egzystencji. Po kryjomu, na szybciora strzelasz sobie selfiaka. Dopisek "Poniedziałek #smuteczek".

Niestety nie załapujesz się na miejsca siedzące. Trzymasz się mocno jedną ręką barierki, bo rzecz jasna w drugiej trzymasz swojego smartfona. O. Dostrzegasz znajomą twarz, która przeciska się ku Tobie przez tłum ludzi. Luźna pogawędka ze znajomą z byłej szkoły. Bzz bzz. Klik, klik, klik. Dociera do Ciebie już co trzecie słowo towarzyszki. Wymuszenie się uśmiechasz udając, że wszystko zrozumiałeś co powiedziała.

Podczas zajęć tylko parokrotnie Ci się udało zajrzeć do sieci. Później jesteś umówiony na lunch z przyjaciółmi. Jedzenie kupione, siedzicie wspólnie. Jak na złość wszyscy coś od Ciebie chcą na messengerze. Niestety jest to pilne na tyle, że na pytania współtowarzyszy odpowiadasz krótko i banalnie. Przy okazji makaron zrobił się zimny.

Wreszcie, kiedy docierasz do domu po wyczerpującym dniu, masz chwilę dla siebie. Teoretycznie. W łóżku, czy nawet w łazience, zawsze masz pod ręką cały świat zamknięty w kawałku plastiku z szybką.

Jeżeli powyższą publikację ktoś z Was odebrał osobiście to chyba nie mam dobrych wieści. Coraz częściej się mówi, że za sprawą prężnie rozwijającej się nowoczesnej technologii zanikają relacje międzyludzkie. Obracam się głównie w środowisku moich rówieśników. Mam to do siebie, że jestem wnikliwym obserwatorem. Tylko i wyłącznie własne spostrzeżenia skłoniły mnie do napisania powyższego tekstu. Szczerze chciałbym powiedzieć, że podkoloryzowałem tą historię, ale z przykrością stwierdzam, że niestety nie jestem w stanie.

Coraz częściej z realnych znajomych tworzymy wirtualne postacie a z prawdziwej rozmowy konferencję na facebooku. Paradoksem jest, że nowoczesna technika stara się nam wszystko ułatwiać. Niestety przy okazji czyniąc nas własnymi niewolnikami. Nie przeczę, że innowacyjne urządzenia są użyteczne czy pomocne. Trzeba jednak potrafić się nimi inteligentnie obchodzić.

W 2013 roku Uniwerystet w Chicago udostępnił badania zgodnie z którymi wykazało, że korzystanie z portali społecznościowych jest bardziej uzależniające od papierosów i alkoholu. Pójdę krok dalej - wg. vouchercloud.net  1/3 Amerykanów z płonącego domu ocaliłaby jako pierwszy swój telefon, dopiero później zwierze domowe.

Na koniec zostawiam Was z muralem słynnego Banksy'ego. Życzę Wam abyście nigdy nie stali się jego odbiciem i ucieleśnieniem. Pamiętajcie, że technologia wchodzi do naszego życia na tyle, na ile jej pozwolimy.


9 komentarzy:

  1. Niestety w obecnych czasach to o czym napisałeś jest codziennością. Nawet podczas spotkań w kawiarni niektórzy moi znajomi nie potrafią odłożyć telefonu na bok i normalnie porozmawiać... Wtedy zazwyczaj kończę posiłek, dziękuję za spotkanie i idę do domu, szkoda mi czasu na osobę która ma mnie gdzieś.
    Całe szczęście nie wszyscy są uzależnieni od tej technologii! :)

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za obecność na blogu,
    Justyna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I teraz ciężko stwierdzić czy to co się dzieje w dzisiejszych czasach jest dobre,czy raczej złe... Chyba pomiędzy,ale masz w zupełności rację,nie możemy dać w 100% pochłonąć się technologii bo będzie z nami koniec :P

    http://katarzynajarzebkowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko dla ludzi, a człowiek inteligentny umie z tego korzystać. Gdyby całkowicie nas odłączyć od internetu to nie było by mnie tu, a nawet by nie było tej notki. Musimy patrzeć na to też z pozytywnego punktu widzenia. Internet daje nowe możliwości, chociażby nie muszę wysyłać gołębia pocztowego do koleżanki z Hiszpanii. (:

    twocommasandone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. To takie prawdziwe... Otworzyłeś mi oczy i wiesz, chyba ograniczę kontakt z moim telefonem i laptopem.

    http://traces-of-passion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, elektronika jest dla ludzi, trzeba tylko umieć z tego korzystać. Poruszyłeś bardzo ważny temat, ja bym jeszcze dodała, że zbyt długie siedzenie przed komputerem, a co za tym idzie brak ruchu szkodzi zdrowiu. Najbardziej odczuwają to oczy i kręgosłup. Dalej to częste bóle głowy, otępienie i najgorsze - że (w realnym życiu) ciągle nic nam się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uzywasz zdecydowanie za dużo bolda. To jest tak pretensjonalne ze az boli.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem świadomy tego że jestem niewolnikiem internetu! Masakra! A pamietam jak kiedyś nie miałem internetu:D Piękne czasy :D ahaha Super post!

    http://freshisyummy.blogspot.com/2015/02/inspirations.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze napisane, a do tego prawdziwe...niestety. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń