poniedziałek, 16 marca 2015

Mój pierwszy wywiad


Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z czymś niewątpliwie niecodziennym. Moje przyjaciółki z liceum są na profilu dziennikarskim i jednym z powierzonym im zadań zostało stworzenie amatorskiej gazety. A co za tym idzie - napisanie artykułów i felietonów oraz przeprowadzenie... wywiadu. Nieśmiało zaproponowały mi rolę gościa w swojej gazecie a ja z ochotą postanowiłem im pomóc i zgodziłem się odpowiedzieć na ich pytania dotyczące mojego bloga. Praca przy tworzeniu wywiadu okazała się kupą śmiechu. Każde pytania czy odpowiedź były poprzedzone salwą chichotów. Zdecydowanie zaliczam to do pozytywnych doświadczeń. Pomimo, że z profesjonalnym wywiadem nie miało to wiele wspólnego to przez chwilę mogłem poczuć się niczym sławetna osobistość. Jeżeli ktoś tutaj z obecnych chciałby bliżej poznać mnie czyli autora tej oto skromnej strony to zapraszam do "lektury z przymrużeniem oka"   :) Czekam jak zawsze na Wasze opinie w komentarzach!     

***
[M] - Martyna (moja przyjaciółka w roli redaktora)
[A] - Adrian (czyli ja, o xd)

M: Od kiedy Pan bloguje?
A:  Bloguje od kiedy pamiętam. Swojego pierwszego bloga założyłem w wieku dziesięciu lat. Myślę, że od tamtego czasu można mówić o liczbie nawet kilkunastu. Nie zawsze były to blogi godne uwagi, ale sprawiało mi ogromną frajdę publikowanie przeróżnych postów, których treść na tamtą chwilę była dla mnie bardzo pasjonująca.

M: Skąd pomysł na założenie aktualnego bloga?
A:  Będąc uczniem gimnazjum zauważyłem, że szeroko rozumiana moda staje się dla mnie czymś inspirującym. Przeglądając modowe czasopisma, które chętnie podkradałem mamie, doświadczałem wrażenia, że oglądam coś, co mnie niezwykle pociąga. Kilka lat później moda stała się nieodłącznym elementem mojej codzienności. Blog powstał z pasji.

M: Do kogo jest skierowany Pana blog?
A:  Myślę, że blog jest skierowany do wszystkich. Początkowo miał być zaadresowany wyłącznie dla chłopaków w podobnym wieku. Jednakże, jak się szybko przekonałem – i żeńska część odbiorców znalazła coś dla siebie. Myślę, że w tej chwili to ona zdominowała moją witrynę i stała się czołową grupą czytelników.  

M: Może Pan w kilku zdaniach opowiedzieć, co potencjalny czytelnik znajdzie na Pana blogu?
A:  Uważam, że może znaleźć wiele rozmaitych rzeczy. Nie trzymam się schematów i nie ograniczam do jednego zakresu tematycznego. Publikuję własne inspiracje, najświeższe informacje ze świata mody, ale także różnokierunkowe lifestylowe artykuły, gdzie niejednokrotnie poruszam istotne i poważne tematy. Na przykład ostatnio poruszaną przeze mnie kwestią było uzależnienie od telefonów komórkowych.

M: Skąd czerpie Pan inspiracje?
A: Może zabrzmi to błaho, ale czerpię inspiracje ze wszystkiego. Ze wszystkich zjawisk jakie napotykam. Czasem po prostu jadąc autobusem dostrzegam jakieś interesujące elementy, które dają mi natchnienie do napisania artykułów.  W dużej mierze także muzyka jest dla mnie źródłem inspiracji.

M: Co myśli Pan o blogosferze?
A: Myślę, że blogosfera jest zdumiewającym zjawiskiem. Jest miejscem, gdzie można poznać mnóstwo interesujących ludzi.To niesamowite, jak wiele utalentowanych postaci można odkryć jednym kliknięciem myszy. Blogosfera jest świetną okazją i szansą na pokazanie się szerszej publiczności i podzielenie się z innymi swoimi zamiłowaniami.

M:
Jakie są plusy blogowania?
A: Plusem z pewnością jest ogrom nietuzinkowych ludzi z jakimi możemy się zetknąć. Blogowanie to nie tylko teksty, ale przede wszystkim schowani za nimi ludzie. Kiedy doświadczasz, że Twoje słowa mają jakiś oddźwięk, zaczynają docierać do innych osób, a ci w następnej kolejności dzielą się z Tobą swoimi opiniami i poglądami, masz poczucie istotności. Zaczynasz uświadamiać sobie, że to, co robisz nie jest  wysyłane do próżni, tylko do realnych ludzi. Nic nie jest większym napędem do dalszego działania niż kontakt z czytelnikami.

M: A minusy?
A: Z pewnością trzeba być gotowym na to, że wejście w blogosferę jest równoznacznie z poddaniem się publicznej ocenie. Nie koniecznie dobrej. Ważne, żeby taka ocena była konstruktywna. Prowadzenie bloga jest również czasochłonne, więc wydaje mi się, że ludzie, którzy z góry wiedzą, że ich zasoby czasowe nie są wystarczające powinni raz jeszcze przemyśleć założenie bloga. W blogowaniu przede wszystkim ważna jest systematyczność.

M: Co sądzi Pan o tym, że blogerzy wkraczają w świat show biznesu i stają się celebrytami?
A: Uważam, że nie ma w tym nic złego jeżeli blogerzy traktują show biznes jako swoistego rodzaju odskocznię, coś na kształt zabawy. Jeżeli ktoś ma parcie na szkło i pozowanie na „ściankach” w blasku fleszy zaczyna być dla niego bardziej istotne, niżeli prowadzenie bloga, to przestaje być to fajne.

M: Na koniec - jak wyobraża sobie Pan bloga za kilka lat?
A: Myślę, że za kilka lat blog nie zmieni się stosunkowo bardzo. Jedyne czego życzyłbym sobie za te kilka lat, to niemalejącego zapału do jego prowadzenia i wzrastającej liczby czytelników. Tego nigdy za wiele.

M: Dziękuję bardzo za ten wywiad. Myślę, że wiele czytelników naszej gazety zainspiruje się również tym wywiadem i grono blogerów powiększy się.
A: Ja również dziękuję i mam taką nadzieję.

niedziela, 8 marca 2015

Zlękniony haul

Witam Was kochani w nowym miesiącu :)
Aura na zewnątrz coraz bardziej wiosenna i jestem z tego powodu niezmiernie uradowany. Wiosna zdecydowanie jest moją ulubioną porą roku. Już w czasie zimy kompletowałem w głowie garderobę na cieplejsze dni. Moim marzeniem było porzucenie ciężkich butów na rzecz trampek.    

Dzisiaj przygotowałem notkę, której jeszcze de facto nigdy nie publikowałem na blogu. Mianowicie - haul. Szczerze mówiąc miałem obawy (i nadal mam) tworząc go. Haul zakupowy kojarzy mi się z owianym złą sławą pojęciem - "szafiarstwo". Po wystawieniu modowej blogosfery na świecznik show biznesu i głośnych perypetiach, zaczynając od "pokazu Hansa Klossa", kończąc na wypowiedzi Jessiki Mercedes na temat hejterów i "wi wi wi" Charlize Mystery, blogerzy modowi w Polsce mają przyklejoną niechlubną łatkę. Abstrahując od wyżej wymienionych postaci, nigdy nie chciałem żeby mój blog był kojarzony z próżnym towarzystwem "znawców" mody a jego treść uznawana za bezznaczeniową. Dążę do tego, aby właśnie ona stała się domeną bloga. Stąd też lęk przed publikacją mało ambitnych notek.

      Hauli zakupowych jest także dziesiątki tysięcy na YouTube. Zarówno nastolatki, jak i te poważniejsze vlogerki chętnie pokazują w filmikach swoje nowe nabytki i zdobycze. Niektórzy kpiąco się uśmiechną i zapytają "Ale kogo to interesuje?". Liczby wyświetleń takich filmików jednak mówią same za siebie. Sam niejednokrotnie przyłapuje się na oglądaniu czy czytaniu hauli.

 Czy haul jest chwaleniem się? Nie sądzę. Swój dzisiejszy zrobiłem pod wpływem chwili, z myślą "Może dodam jakąś niezobowiązującą notkę za nim zabiorę się za coś bardziej ciekawego?". Z urodzinowych pieniędzy postanowiłem zrobić jakiś użytek i trochę się rozpieścić. W taki też sposób w moje ręce wpadły poniższe rzeczy. Może akurat coś się komuś spodoba i sam popędzi do sklepu :)

Niemniej czekam z niecierpliwością na Waszą opinię na temat tej notki. Powinny się takowe pojawiać tutaj częściej czy niekoniecznie?     

Sweter
Terranova - 15 zł


Sweter
Terranova - 15 zł


Bluza z kapturem
Allegro - 49 zł


Parka
Pull & Bear - 199 zł

wtorek, 24 lutego 2015

Jakie buty wybrać na wiosnę?

Adidas Zx Flux (399 zł)
W tym roku zdetronizują Nike Roshe Run. Charakteryzują się prostym designem, inspirowanym latami 90. Jest to nowatorskość połączona z tradycją. Posiadają przewiewną, siatkową wyściółkę, amortyzującą i przyczepną podeszwę z pianki i zamszowy zapiętek.  




Nike Blazer (330 zł)
Jeden z niewielu modelów Nike, który przypadł mi do gustu. Pod względem estetycznym trafiony w samą dziesiątkę. But jest zaadresowany głównie do młodszej części klientów. Znamienny wysoki stan i gruba podeszwa jest domeną młodego pokolenia. 




 Reebok Classic Leather (299 zł)
Sportowy, mało skomplikowany fason jest ich najmocniejszą strona. Opływowy kształt sprawia, że świetnie prezentują się na nodze. Są produkowane z naturalnej skóry licowej.





 Adidas Superstar (290 zł)
Najhuczniejszy powrót tego roku. Buty, które zdobiły stopy wszystkich b-boyów i raperów lat 90 i 2000's wracają na ulice. Od nowa rozkochały w sobie rzeszę modowych blogerów i blogerek. Prostolinijny fason sprawia, że są ponadczasowe.




Nike Zoom Stefan Janoski (329 zł)
Modna konstrukcja z cholewką, z naturalnej i syntetycznej skóry. Buty stworzone przez Stefana Janoskiego, znanego skatera, z myślą o skateboardingu.
Ale kto zabroni mi w nich chodzić? : >




Puma Suede Classic Eco (250zł)
Buty ze skóry zamszowej o mało skomplikowanym fasonie, z grubymi sznurówkami.




Vans Sk8-Hi (299 zł)
Po wielkim szale na niskie vansy w 2012 roku zostało niewiele. Teraz najlepiej zainwestować w trampki z wysokim stanem. Te mają nietuzinkowy charakter i oryginalny krój.





Converse All Star (249 zł)
Klasyka nigdy nie wychodzi z mody. Niemniej dla fanów nowatorskich rozwiązań firma Converse w tym roku wypuściła kolekcję trampek inspirowaną Andym Warholem
 (fot. 3)




Ja w tym roku chciałem spróbować czegoś od Reeboka. Niestety, jak na złość, model butów, który wyjątkowo do mnie przemawiał nie jest nigdzie dostępny (jak to możliwe? T_T)... Będę zatem musiał się porozglądać się za czymś innym. A Wy jakimi butami przyozdobicie swoje stopy na nadchodzącą wiosnę?   


piątek, 13 lutego 2015

100 rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią


Do tej notki zainspirowała mnie autorka bloga TwoCommasAndOne, ponieważ u niej, jako pierwszej znalazłem post tego typu. Stwierdziłem, że ciekawym pomysłem, będzie stworzenie własnej listy rzeczy, które chciałoby się zrealizować przed śmiercią. W ten sposób można klarownie spojrzeć na swoje cele i priorytety, które de facto odzwierciedlają człowieka. Przeczytałem również gdzieś, że opublikowanie listy swoich dążeń na blogach czy forach działa jak swoistego rodzaju złożenie obietnicy a jej czytelnicy stają się mobilizującymi do działania kibicami :) Do dzieła zatem!

1. Postawić stopę w Nowym Jorku
2. Napisać i wydać książkę
3. Pojechać na koncert Lady Gagi
4. Mieć profesjonalną sesję fotograficzną
5. Być twarzą jakiejś kolekcji ubrań
6. Pojechać do Tokio
7. Nakręcić teledysk
8. Stworzyć choreografię dla znanej gwiazdy
9. Dotknąć Chanel 2.55 i Lady Dior (?)
10. Mieć zaparzacz do herbaty i herbaciarkę z 20 przegrodami na torebki
11. Pojechać do Paryża
12. Położyć się pod kwitnącą wiśnią
13. Mieć kolekcję płyt ulubionych artystów
14. Zaprojektować kolekcję ubrań
15. Zjeść śniadanie i kolacje na balkonie z widokiem na Manhattan
16. Napisać felieton do gazety
17. Zatańczyć w deszczu
18. Zrobić sobie maraton z wszystkimi częściami Harry'ego Potter'a
19. Mieć własną biblioteczkę
20. Zobaczyć na żywo pokaz Chanel
21. Rozmawiać z kimś przez całą noc
22. Położyć się w zbożu
23. Gonić się po lesie (NIE uciekać)
24. Zagrać w Dance Central lub Just Dance
25. Usmażyć pancakes'y
26. Pojechać do Chin
27. Zrobić sobie zdjęcie z Lady Gagą
28. Spędzić dzień i noc w domku w górach
29. Pojechać na wycieczkę rowerową
30. Pływać w ciepłym morzu
31. Spędzić wieczór przy rozpalonym kominku
32. Dać komuś autograf
33. Leżeć na hamaku
34. Upiec samodzielnie ciasto
35. Biegle mówić po francusku
36. Nauczyć się jeździć na nartach
37. Zaśpiewać w japońskim barze karaoke
38. Nauczyć się grać na fortepianie
39. Zobaczyć zorzę polarną
40. Spać w namiocie
41. Dotknąć delfina
42. Mieć wymarzone mieszkanie (a co za tym idzie - wszystkie wymarzone meble, urządzenia i dekoracje)
43. Mieć zawsze kanały z kreskówkami
44. Być obleganym przez paparazzi (może jakiś skandal wywołam? xd)
45. Założyć album ze zdjęciami
46. Mieć profesjonalny aparat fotograficzny
47. Spędzić tydzień na odludziu, bez dostępu do telefonu, telewizji i internetu
48. Ulepić bałwana
49. Przejechać się żółtą taksówka w Nowym Jorku
50. Pójść na Harajuku i Shibuya
51. Zjeść sushi
52. Nagrać video outfit
53. Popłynąć pontonem po rzece
54. Zrobić selfie na Time Square
55. Mieć coś od Versace
56. Usiąść w typowej amerykańskiej knajpie
57. Przeczytać mangę
58. Zjeść obiad w francuskiej restauracji
59. Narysować komiks
60. Poprowadzić audycję w radiu
61. Namalować obraz
62. Pojechać do Londynu
63. Otworzyć kanał z choreografiami
64. Zrobić sobie zdjęcie z The Dumplings
65. Przejechać się limuzyną
66. Wystąpić na jednej scenie z kimś znanym
67. Zobaczyć jakąś sztukę na Broadway'u
68. Pogłaskać pandę
69. Podłożyć swój głos jakiejś postaci z bajki
70. Zwiedzić camperem Skandynawię
71. Mieć idealną garderobę (będą w niej tylko rzeczy, które będę lubił nosić i będzie można je naprzemniennie łączyć ze sobą)
72. Upiec świąteczne ciasteczka
73. Zaprzyjaźnić się z obcokrajowcem
74. Nauczyć się japońskiego
75. Wziąć udział w jakimś festiwalu muzycznym
76. Obejrzeć wszystkie sezonu jakiegoś serialu (mój słomiany zapał T_T)
77. Przejechać się Shinkansenem
78. Nagrać piosenkę
79. Mieć 4 pary conversów
80. Cały dzień chodzić zawinięty w koc
81. Upichcić coś z książki kucharskiej
82. Wynaleźć przez przypadek panaceum
83. Zasnąć na pluszowym dywanie
84. Mieć 4 z biologii na świadectwie maturalnym
85. Założyć portal internetowy
86. Mieć kameralny ślub
87. Zjeść ciasteczko z chińską wróżbą
88. Spełnić czyjeś marzenie
89. Napisać scenariusz
90. Zatańczyć jazz
91. Zagrać w grę "Igrzyska Śmierci" od Electronic Arts
92. Powąchać Eau de Gaga
93. Spędzić święta Bożego Narodzenia w górach
94. Zbudować domek na drzewie
95. Przekazać pieniądze na cele dobroczynne
96. Mieć 100 obserwatorów na blogu
97. Wysłać list
98. Opublikować w ciągu roku co najmniej 36 notek na blogu
99. Zrobić z kimś wywiad
100. Zrobić sobie zdjęcie z Carą Delevingne

Wbrew pozorom wypisanie 100 punktów okazało się nie lada wyzwaniem. Mam świadomość, że w ciągu 2 dni nie byłem w stanie przypomnieć sobie wszystkich zachcianek, jakie miałem przez ostatnie 18 lat. Myślę jednak, że te najważniejsze są. Teraz tylko trzeba działać w kierunku ich realizacji :)
Zachęcam również Was do stworzenia własnej listy i podzieleniem się nią z innymi!

czwartek, 5 lutego 2015

High fashion coraz mniej high?

Czy tylko ja przeglądając sesje w pismach o modzie pokroju Harper's Bazaar, Elle czy Vogue doświadczam wrażenia, że oglądam coś ekskluzywnego, coś poza zasięgiem mojej ręki, coś... high? Jestem świadom profesjonalizmu i kunsztu zarówno fotografa, jak i modelki oraz ogromu pracy włożonego w dopracowanie każdego detalu na zdjęciach. Mam poczucie, że kurtka Givenchy i spodnie od Hermesa, poza i ułożenie ciała, kąt padania światła nie jest przypadkiem, tylko dokładnie obmyślaną wizją podyktowaną przez sztab fachowych ludzi.  


High fashion jest przeciwieństwem komercyjności. Poprzez swój niszowy charakter kojarzy się z luksusem, wytwornością, czymś odległym dla zwykłych śmiertelników. Powinno przynajmniej. Kiedy zauważam, że nową kolekcję Balmain promuje Kanye West i Kim Kardashian to zaczynam się gubić. Jakie skojarzenia wywołuje zmanierowany raper i jego małżonka? Z pewnością nie te wypisane wyżej. Widocznie zeszłoroczna, kwietniowa okładka Vogue'a o której pisałem tutaj okazała się tylko zapowiedzą czegoś złowróżbnego. Justin Bieber z gołą klatą i w samej bieliźnie, zdobiący nową kampanię Calvin Klein Jeans również wywołuje mieszane uczucia.


Prawdziwą szpilą wbitą w moje serce okazały fotosy Prady w Love Magazine. I sama okładka. Moje oczy krwawią.


Nie mam pojęcia czym kierują się Rousteing, Wintour i reszta. Jeżeli chęcią szybkiego zarobku, poprzez propagowanie kultu celebrytów, to polecam zmienić branżę.
Chciałbym się łudzić, że jest to po prostu rodzaj prowokacji.
 

niedziela, 25 stycznia 2015

Bo czasem warto być OFF(line)


Witam. Dzisiaj przywędrowałem do Was z zupełnie inną bajką. Nie będzie o modzie, lecz po prostu o doczesności. O czymś co nieświadomie staję się dla nas niebezpieczeństwem. Postanowiłem napisać tę notkę w formie drobnego artykułu, który mam nadzieję skłoni Was do jakichś refleksji. Z jakim efektem? Oceńcie sami.   

***
Budzisz się rano. Pierwszą Twoją czynnością jest uchwycenie telefonu w dłoń i sprawdzenie co niezmiernie ważnego podczas 6 godzinnego snu Cię ominęło. Aż 6 godzin. To tyle informacji. Wstajesz, jesz śniadanie, przygotowujesz się do wyjścia. W między czasie kilkanaście razy upewniasz się czy nikt nie wysłał Ci wiadomości, czy koleżanka z kierunku już odczytała wczorajszą notkę i czy są nowe lajki pod zdjęciem, które wieczorem opublikowałeś. Przelotnie jeszcze przeglądasz tablicę.

Stoisz na przystanku. Do autobusu 4 minuty. Akurat zdążysz sprawdzić wszystkie zdjęcia na snapchatcie od znajomych. Wiedza na temat w jakim kubku Aga dziś piła kawę, jak bardzo rozwaliły się airmaxy Przemowi czy jak słodko wyglądała śpiąca koszatniczka Sandry, jest niezbędna do Twojej dalszej egzystencji. Po kryjomu, na szybciora strzelasz sobie selfiaka. Dopisek "Poniedziałek #smuteczek".

Niestety nie załapujesz się na miejsca siedzące. Trzymasz się mocno jedną ręką barierki, bo rzecz jasna w drugiej trzymasz swojego smartfona. O. Dostrzegasz znajomą twarz, która przeciska się ku Tobie przez tłum ludzi. Luźna pogawędka ze znajomą z byłej szkoły. Bzz bzz. Klik, klik, klik. Dociera do Ciebie już co trzecie słowo towarzyszki. Wymuszenie się uśmiechasz udając, że wszystko zrozumiałeś co powiedziała.

Podczas zajęć tylko parokrotnie Ci się udało zajrzeć do sieci. Później jesteś umówiony na lunch z przyjaciółmi. Jedzenie kupione, siedzicie wspólnie. Jak na złość wszyscy coś od Ciebie chcą na messengerze. Niestety jest to pilne na tyle, że na pytania współtowarzyszy odpowiadasz krótko i banalnie. Przy okazji makaron zrobił się zimny.

Wreszcie, kiedy docierasz do domu po wyczerpującym dniu, masz chwilę dla siebie. Teoretycznie. W łóżku, czy nawet w łazience, zawsze masz pod ręką cały świat zamknięty w kawałku plastiku z szybką.

Jeżeli powyższą publikację ktoś z Was odebrał osobiście to chyba nie mam dobrych wieści. Coraz częściej się mówi, że za sprawą prężnie rozwijającej się nowoczesnej technologii zanikają relacje międzyludzkie. Obracam się głównie w środowisku moich rówieśników. Mam to do siebie, że jestem wnikliwym obserwatorem. Tylko i wyłącznie własne spostrzeżenia skłoniły mnie do napisania powyższego tekstu. Szczerze chciałbym powiedzieć, że podkoloryzowałem tą historię, ale z przykrością stwierdzam, że niestety nie jestem w stanie.

Coraz częściej z realnych znajomych tworzymy wirtualne postacie a z prawdziwej rozmowy konferencję na facebooku. Paradoksem jest, że nowoczesna technika stara się nam wszystko ułatwiać. Niestety przy okazji czyniąc nas własnymi niewolnikami. Nie przeczę, że innowacyjne urządzenia są użyteczne czy pomocne. Trzeba jednak potrafić się nimi inteligentnie obchodzić.

W 2013 roku Uniwerystet w Chicago udostępnił badania zgodnie z którymi wykazało, że korzystanie z portali społecznościowych jest bardziej uzależniające od papierosów i alkoholu. Pójdę krok dalej - wg. vouchercloud.net  1/3 Amerykanów z płonącego domu ocaliłaby jako pierwszy swój telefon, dopiero później zwierze domowe.

Na koniec zostawiam Was z muralem słynnego Banksy'ego. Życzę Wam abyście nigdy nie stali się jego odbiciem i ucieleśnieniem. Pamiętajcie, że technologia wchodzi do naszego życia na tyle, na ile jej pozwolimy.


piątek, 9 stycznia 2015

Moje must have 2015


1. Czarna bluza z kapturem
Tak bardzo prosta i zwyczajna część garderoby a jakże uniwersalna i wielofunkcyjna. Że też wcześniej nie pofatygowałem się o jej nabycie.


2. Koszula flanelowa
Rzadko zdarza mi się odwiedzać sklepy w moim rodzimym mieście. Ich oferta stanowczo nie jest zaadresowana dla ludzi w przedziale wieku 18-25. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w jednym z nich ujrzałem wiszącą na wieszaku naprawdę gustowną koszulę z flaneli. Identyczną jak na obrazku powyżej. Mam nadzieję, że będzie na mnie cierpliwie czekała!


3. Swetry
Sweter jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych rodzajów odzieży. Prawie zawsze odgrywa główną rolę w moich codziennych stylizacjach. Przyznam, że cierpię na ich wieczny niedostatek :<


4. Koszule
Jako wierny fan koszul i w tym roku muszę zdobyć jakiś gustowny egzemplarz. Albo dwa. Ewentualnie cztery.


5. T-shirt polo
Przeglądając niedawno swoje zdjęcia z dzieciństwa zauważyłem, że na wielu z nich mam ubraną właśnie polówkę. Chętnie skuszę się na ich comeback :) 


6. Torba listonoszka
Ostatnia na liście. Bynajmniej nie dlatego, że jest to najmniej pożądana przeze mnie rzecz, lecz jej zdobycie będzie graniczyło z cudem. Cena prawdziwej skórzanej zaczyna się od 200 zł. Sorry, memory, ale za taką kwotę mam kilka rzeczy opisanych wyżej. Może lumpowy shopping będzie owocny. 

A co u Was znajduje się na tegorocznej liście must have? :)