czwartek, 23 października 2014

Inspiracje Jesień/Zima


(iamgala)

(lookbook.nu/codykodis)

(lookbook.nu/stylnoxe)

(cupofcouple.com)

(fuckhimblog.com)

(paul-jeremy.blogspot.com)

(stayclassicblog.com)

(lookbook.nu/quyenmike)

(stylnoxe.com)

wtorek, 14 października 2014

#Taylor Swift

Taylor Swift ma wszystko - urodę, talent, miliony fanów i miliony na koncie. Czy tutaj może się coś nie udać? Nie ma opcji.

Czerwony dywan
Taylor na wszelakie imprezy pojawia się zazwyczaj w sukniach koktajlowych, które eksponują jej długie nogi i w długich sukniach z trenem. Są eleganckie, kobiece i niejednokrotnie bardzo seksowne, lecz niewyzywające. Zwykle stawia na nieskomplikowane kroje i skromną biżuterie. Rezygnuje z niej, gdy kreacja sama w sobie jest strojna. Na czerwonym dywanie Taylor prezentuje się znakomicie. Jest subtelnie i z gracją.




Na co dzień
Najbardziej jednak urzeka mnie Taylor w wydaniu, który prezentuje nam za dnia, z dala od wielkich gal i eventów. Śmiało mogę ją okrzyknąć królową stylu retro. Taylor uwielbia ołówkowe i rozkloszowane spódnice i sukienki, spodenki z wysokim stanem a także koszulowe bluzki z lat 40. Jest również fanką wszelakich swetrów. Taylor doskonale zdaje sobie sprawę, że diabeł tkwi w szczegółach czyli w dodatkach. Nie rozstaje się ze swoimi klasycznymi ray-banami i skórzanymi torebkami. Na głowie często gości kapelusz a usta są intensywnie podkreślone czerwoną szminką, w stylu pin-up girl. Jej stopy zdobią najczęściej jazzówki i trampki.






wtorek, 26 sierpnia 2014

Czy warto kupić Conversy?


Na wstępie chciałem wszystkich przeprosić za prawie dwumiesięczną ciszę z mojej strony. Ze względu, że trwały wakacje to nie mogę nawet zrzucić winy na brak czasu. Naprawdę nic nie mam na swoją obronę. Lenistwo wzięło górę. Jedyne co mogę obiecać to poprawę czyli zawziętość i gorliwość w prowadzeniu bloga : )

***
 Postaram się dzisiaj odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule - Czy warto kupić Conversy?
Stali czytelnicy bloga pewnie zdążyli zauważyć, że jestem fanem wygodnego obuwia, w szczególności trampek. W swojej kolekcji posiadam dwie pary firmy Converse, więc uważam, że śmiało mogę wypowiedzieć się na ich temat.

Converse to kultowa marka założona już w 1908 roku. Rozpoznawalność na całym świecie przyniósł jej właśnie model All Star, zaprojektowany przez Chucka Taylora do gry w koszykówkę. 

Zanim dokonałem zakupu butów wyżej wymienionej firmy byłem posiadaczem trampek rozmaitych producentów i wytwórców. Od Deichmanna i Smithsa, po te z targu. Ceny wahały się od 30 zł do 60 zł.  Długość życia wszystkich tych par nie przekraczała 6-7 miesięcy. Wspominam o tym dlatego by zaakcentować moją obiektywną i sprawiedliwą postawę w ocenianiu butów, których dotyczy notka.

Przed kupnem swojej pierwszej pary conversów zasięgnąłem zdania i opinii na ich temat od wielu internautów na wszelakich forach. Między nimi była spora rozbieżność. Jedni twierdzili, że są bardzo wytrzymałe i po kilku latach użytkowania nadal są w świetnym stanie, inni znowu, że są przereklamowanym badziewiem nie wartym swej ceny. I komu tutaj wierzyć? Wyszedłem z założenia, że w takiej sytuacji logicznym rozwiązaniem będzie przekonanie się o ich jakości "na własnej skórze". Uzbierałem 249 zł i zakupiłem parę klasycznych czarnych, nad kostkę.

Pierwszą rzeczą, która przykuła moją uwagę po ich założeniu była podeszwa. Okazała się bez porównania cięższa i twardsza od trampek, które miałem dotychczas. Poczułem, że mam na stopach buty a nie kapcie! Biorąc je do rąk nie sposób było jej jakkolwiek zgiąć czy zdeformować.
Kolejną rzeczą był materiał, który o dziwo okazał się... cieńszy niż u tańszych odpowiedników. Aczkolwiek pamiętam, że te charakteryzowały się zawsze sztywnym i niezbyt wygodnym. Szybko jednak dostrzegłem atut tych conversowych - świetnie leżał i eksponował nogę. Przy kostce było zgrubienie, które doskonale ją stabilizowało. Przyglądając się uważniej można była dostrzec starannie i dokładnie poprowadzone nici na całej długości butów. 
Metalowe oczka były zaś znacznie większe a bawełniane sznurowadła grubsze i pełniejsze.

Obecnie moje trampki mają już dwa lata. Podeszwa nie jest już tak biała. Po bokach wymaga już interwencji kleju, więc nie wyglądają już tak okazale jak na początku. Niemniej jednak, jak na dwuletnie obuwie sportowe, użytkowane niemal codziennie, wyglądają naprawdę przyzwoicie (aktualna fot. powyżej). Moim zdaniem tajemnica leży także w zwyczajnej dbałości o buty.
         

Pół rok temu nabyłem kolejną parę. Tym razem szarą z niskim stanem, którą mogliście już zobaczyć na blogu. Odczucia mam takie same jak za pierwszym razem.

Fenomen tych butów leży w prostocie. Na pozór nieznacznie wyglądająca konstrukcja skupia sobie w sobie wiele zalet. Uniwersalność, wygoda i szyk zarazem. Jest nieśmiertelnym modelem. Łączy w sobie klasykę i tchnienie młodości.

 Czy uważam, że conversy są warte swojej ceny? Nie. Myślę, że cena 249 zł jest przesadzona. Co prawda but jest solidnie wykonany i z pewnością wytrzymały, ale to w końcu tylko kawał gumy i materiału.  Gdyby cena wynosiła 1/2 tej aktualnej to z pewnością byłaby bardziej odpowiednią i przystępną. Mam jednak świadomość, że konsument w dużej mierze płaci za markę i za wyrobioną przez lata renomę. Musimy jednak też pamiętać, że gdyby nie pan Chuck Taylor to nie wiadomo co chińskie koncerny reprodukowałyby do dnia dzisiejszego i co zamiast trampek mielibyśmy na nogach.


środa, 2 lipca 2014

Total looki

Nadeszły wakacje a wraz z nimi wyprzedaże w sklepach.
 W dzisiejszym poście wybrałem dla Was stylizacje, zarówno dla panów jak i pań, które wyjątkowo wpadły mi w oko i wyszukałem dla nich tanie (lub jakiekolwiek) odpowiedniki w obecnych kolekcjach sieciówek i nie tylko. Jak je oceniacie? 

1Delicate vintage
look by: Tini Tani


2. Modern standard
look by: Stay Classic


czwartek, 26 czerwca 2014

#Justin Timberlake

Tego pana chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Wystarczy rzucić: "niebywały piosenkarz i niesamowity tancerz" a wiadomo o kim mowa. Justin Timberlake to ikona muzyki pop i R&B. Co więcej, oprócz niezaprzeczalnego talentu posiada także gust, wyczucie stylu i klasę. Moim zdaniem jest on jednym z najlepiej ubierających się mężczyzn w show biznesie. Tych nieprzekonanych i rzecz jasna sympatyków Justina zapraszam do dalszej części postu.

Czerwony dywan
O ile panie mogą puszczać wodze fantazji i wcielać się w role księżniczek by błyszczeć jak najjaśniej, tak panowie są raczej ograniczeni i mają niewielkie pole do popisu. Garnitur, smoking i frak, ot taki szeroki wybór. Jeżeli jednak ktoś uważa, że samo posiadanie stroju wieczorowego od Armaniego automatycznie wyklucza możliwość wyglądania jak ofiara losu to jest w błędzie. Na ten temat jednak nic nie wie Justin. Jego garnitury są zawsze idealnie skrojone. Marynarka i spodnie mają odpowiednią długość. Na nogach zazwyczaj eleganckie, skórzane buty i półbuty. I obowiązkowo mucha przy szyi. Klasa sama w sobie.         




Mniej formalnie
Justin jest mistrzem stylu smart casual. Jego ulubioną częścią garderoby jest sportowa, w stonowanych kolorach marynarka, która dopełnia większość jego stylizacji. Pod nią zwykle znajduję się koszula oraz kardigan.   




Na co dzień
To, co najbardziej urzeka mnie w stylu Justina to to, że nawet, gdy ma on na sobie zwykły 
t-shirt i jeansy to sprawiają one wrażenie starannie dobranych. Nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek przypadku. Uderzający jest także fakt, że, kiedy stylizuje się na bad boya i chce wyjść na nieco nieokrzesanego i niedbałego to i tak wygląda świetnie.
 Jego miłość do koszul w kratę i nakryć głowy (szczególnie kapeluszy) jest widoczna niemal każdego dnia.    
      








Podsumowując, Justin jest dla mnie niemałą inspiracją. Jeżeli mógłbym wskazać tylko jeden styl, który do mnie całkowicie przemawia i który chciałbym naśladować to jest to z pewnością jego styl. Uważam, że gdyby więcej mężczyzn przyglądałoby się jego stylizacjom i garderobie... to byłoby sporo dobrze ubranych facetów :) 

środa, 18 czerwca 2014

Dior

Witam! Dzisiaj kolejny post z serii notek o domach mody. Dzisiaj czas na Dior'a
Przy okazji zapraszam Was do polubienia mojego facebookowego fanpage'a :)



Historia w pigułce

Christian Dior urodził się 21 stycznia 1905 w niewielkim francuskim miasteczku Granville.
Jako młody chłopak swoich planów nie wiązał z modą, chciał zostać architektem. Mając 23 lata otworzył galerię sztuki. Niestety na skutek rodzinnych problemów finansowych galeria została zamknięta a sam Christian zajął się szkicowaniem i sprzedawaniem swoich projektów domom mody. Został projektantem u Roberta Pigueta.

Na skutek wybuchu wojny młody Dior został powołany do wojska a po kapitulacji kontynuował pracę kreatora mody przy boku Luciena Lelonga.   
W roku 1946 dzięki pomocy Marcela Boussaca, przemysłowca branży tekstylnej, otworzył pod swoim nazwiskiem dom mody, mieszący się przy Avenue Montaigne


Rok później pokazał swoją pierwszą kolekcję.
Zrobiła wielkie zamieszanie w świecie mody i została okrzyknięta "Nowym spojrzeniem".

 To co dzisiaj uchodzi za klasykę ówcześnie było czymś nowatorskim i śmiałym. Znakiem rozpoznawczym była wąska talia, szerokie spódnice i wielkie kapelusze.
Od tego momentu marka stała się synonimem luksusu i zdobywała wiele prestiżowych nagród.


Christian Dior zmarł w 1957 roku. 

Miss Dior
(Cena: 30 ml - 259 zł)

Lady Dior 
(Cena: 14 900 )

 Po Diorze


Po śmierci Christana stanowisko głównego projektanta objął jego asystent - Yves Saint Laurent. Pomimo uznania jakie zyskał swoimi innowacyjnymi i awangardowymi projektami, został usunięty z domu mody przez Boussaca, który twierdził, że zbyt bardzo odbiegał od rdzennej koncepcji domu mody.

Następnie stery przejął Marc Bonham. W przeciwieństwie do swojego poprzednika nie skupiał się na nowatorskim stylu, lecz na elegancji i klasie. Po 30 latach pracy podjął decyzję o odejściu.

Kolejnym "przywódcą marki" został Włoch - Gafranco Ferre, który prowadził z powodzeniem dom mody do 1997 roku.

Objawieniem stał się John Galliano, który zrewolucjonizował markę. Przez swoje zamiłowanie do teatru i sztuki wprowadzał do kolekcji przepych i bogactwo. Każdy pokaz był niczym barakowe przyjęcie królewskie. W 2011 roku wybuchł ogromny skandal z jego udziałem. Wyraził swoje zamiłowanie do Adolfa Hitlera i antysemickie poglądy, przez które automatycznie został pozbawiony posady.

Od 2012 roku po dziś dzień domem mody kieruje Belgijski projektant - Raf Simons.